Bezpieczeństwo dożylnego podawania witaminy C.

Zanim dojdę do sedna, powiem kilka słów o witaminie C. Zapewne wiesz, że najlepszą formą tego związku jest ta znajdująca się w owocach i warzywach. Producenci suplementów osiągają coraz lepsze rezultaty w jego pozyskiwaniu. Natomiast poważny problem jest z witaminą C przeznaczoną do podawania dożylnego. Wszyscy znani mi producenci wytwarzają jej syntetyczną formę, nie zaś naturalną. Niestety dzisiejsza witamina C przeznaczona do podawania dożylnego nie jest tak efektywna jak jeszcze 20 lat temu… ale o tym innym razem. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

Nie ma opcji, by człowiek wymyślił i stworzył coś lepszego, niż uczynił to Pan Bóg. Jednak zarozumiałość niektórych jest ogromna i nie przestają się oni łudzić, że potrafią wykreować coś lepiej niż On…

W tym kontekście przychodzi mi na myśl sytuacja sprzed około 20–25 lat, gdy pewien szwedzki naukowiec powiedział w wywiadzie, że od lat starał się wyizolować najsilniejszy przeciwnowotworowy składnik z vilcacory i ku swemu zdumieniu po osiągnięciu celu stwierdził, że całkowicie wyizolowany, związek ten praktycznie stracił swe właściwości… Gdy to usłyszałem, zdumiałem się, jak ograniczony musiał być ten naukowiec, skoro nie rozumiał, że siła ziół, kompleksów minerałowych czy witaminowych polega właśnie na tym, że jedne składniki pobudzają, drugie hamują, a jeszcze inne w odpowiednim środowisku intensyfikują działanie tych, które wykonują końcową pracę.

Fakt ten umyka też uwadze osobom, które głoszą wszem wobec, że dany minerał, pojedyncza witamina czy jakieś zioło są „wszystko leczące” – i zazwyczaj tak się składa, że akurat to sprzedają…
A ludzie, zamiast sprawdzać te informacje, kupują i suplementują się w ciemno, nie mając świadomości, że pojedyncze, wyizolowane związki jakkolwiek potrzebne do terapii, przyjmowane w większej ilości przez dłuższy czas mogą spowodować zaburzenie równowagi w całym organizmie, a w konsekwencji pojawienie się dziwnych objawów o nieznanej przyczynie.
Doświadczyło tego sporo osób po wyrwanych z kontekstu reklamach czy różnych wykładach, na których tak im właśnie „prano mózg”. Gdy zwrócili się o pomoc to… zaleciłem im zaprzestanie suplementacji danym preparatem (tym, który dany „znawca” reklamował) lub uzupełnienie brakujących elementów – i tylko to wystarczyło, by w ciągu kilku tygodni osoby te wróciły do dobrego samopoczucia. Proszę, pamiętaj o tym i nie dawaj się nabierać handlowej propagandzie.

W przypadku witaminy C podawanej dożylnie obowiązują podobne zasady synchronizacji jak powyżej.

Są dwa typy witaminy C: kwas askorbinowy i askorbinian sodu.
Witamina C czyli kwas askorbinowy występuje w produktach naturalnych i należy do grupy witamin rozpuszczalnych w wodzie. Jest niezbędny do właściwego funkcjonowania naszego organizmu, m.in.:

  • bierze udział w „regeneracji” niektórych witamin, np. witaminy E;
  • zmniejsza plamy starcze, zwane wątrobowymi;
  • zabezpiecza przed promieniowaniem UVA i UVB;
  • zmniejsza stany zapalne;
  • wzmacnia kruche naczynia krwionośne, pękające i powodujące siniaki;
  • pełni funkcję antyoksydanta, a jednocześnie podnosi poziom tlenu jako wolnego rodnika, który niszczy patogeny, w tym komórki rakowe, dlatego też jest skuteczna tak samo jak i woda utleniona podawana dożylnie w przypadku Sepsy;
  • wzmacnia metabolizm, dzięki czemu przyspiesza m.in. gojenie ran, ścięgien, wiązadeł itd.;
  • uczestniczy w tworzeniu kolagenu, co wpływa pozytywnie na stan tkanki łącznej; tkanka ta odgrywa ważną rolę, nie dopuszczając do przenikania toksyn w różne miejsca organizmu; tam, gdzie tkanka łączna jest słaba, wnikające toksyny mogą doprowadzić do rozwoju raka – w punkcie tym przedstawiłem ci część łańcucha przyczynowo-skutkowego w procesie nowotworowym;
  • zmniejsza zmarszczki;
  • wzmacnia tarczycę;
  • ułatwia wchłanianie wapnia.

Nie jest prawdą, że kwas askorbionwy może zakwasić żołądek, gdyż jego pH wynosi około 5–6, natomiast zakwaszony żołądek ma pH 1,2–3 – jak więc można substancją o słabszym pH 5–6 zwiększyć pH do 1–3?
Mocno podejrzewam że nie jest prawdą to że ludzie jej nie produkują…Już kilka lat temu zauważyłem że osoby głównie ze wsi nie specjalnie spożywający kiszonki, zwłaszcza w okresie zimowym, nie wykazują braku witaminy C, przyznam że byłem zaskoczony.
Gdy byłem na wykładzie pana Łukasza Lubickiego to aż podskoczyłem gdy powiedział że zauważył to samo zjawisko, później to samo usłyszałem też od dr Jerzego Jaśkowskiego.

Więc wskazywałoby na to że osoby będące praktycznie całe życie zdrowe a więc mające SILNĄ florę jelitową najprawdopodobniej mogą wytwarzać jakieś jej niezbędne ilości. Oczywiście należy to głębiej sprawdzić bo na razie są to tylko obserwacje.

Askorbinian sodu

Jak sama nazwa wskazuje, zawiera kwas askorbinowy i sod w postaci wodorotlenku lub wodorowęglanu, w proporcji około 9 : 1. Kombinacja ta ma około 7 pH, podczas gdy sam askorbinian sodu najczęściej około 5–6.
Niedoszkoleni terapeuci, podając witaminę C dożylnie, stosują tylko jeden z tych dwóch typów, gdyż uważają, że sam askorbinian jest niebezpieczny, co jest jednak bzdurą, gdyż można podawać zarówno jeden, jak i drugi rodzaj tego związku – trzeba tylko wiedzieć, w jaki sposób czynić to bezpiecznie.
W tym, dobrze jest wiedzieć który rodzaj witaminy C jest bardziej wskazany w danym organizmie. Inny typ należy bowiem podawać w przypadku zakwaszonego organizmu, a inny – organizmu o odczynie zasadowym lub bliskim zasadowemu. To wielka różnica i jeżeli nie poda się właściwego typu witaminy C (lub poda się ją niewłaściwie przygotowaną), pacjent może się źle poczuć. I niekoniecznie na tym będzie koniec… To tylko jedna i nie najważniejsza z „tajemnic” dotyczących podawania dożylnego, poniżej przedstawiam kolejne.

Najlepiej poznane dotychczas witaminy to witamina C i D3, nie oznacza to jednak, że inne są mniej ważne dla naszego organizmu, po prostu w przypadku tych dwóch związków wykonano najwięcej badań naukowych.
Znowu pragnę cię przestrzec, byś nie popadł w pułapkę pod tytułem: „Dziś dobra jest pietruszka, ale jutro lepsza będzie marchewka”… Pamiętasz na pewno, jakim hitem był kilka lat temu kolagen czy czystek – one ciągle są dobre, ale na nich sprzedawcy zarobili już swoje, więc teraz dobra jest… kolejna rzecz, czyli wspomniana „marchewka”: mówiąc o witaminach, dwie witaminy, C i D3, tak jakby inne były zupełnie nieistotne. Czy to ma jakiś sens, oprócz handlowego?

Nie ma nic dalszego od efektywnego leczenia przyczynowego niż takie podejście…

Dziś pragnę ci powiedzieć nie tylko o samych zaletach, ale głównie o ewentualnych problemach, które mogą stać się twoim udziałem, jeżeli lekarz mający podać ci dożylnie witaminę C lekceważy podstawowe zasady wykonywania wlewu dożylnego z tego związku lub po prostu ich nie zna.

Zdecydowałem się o tym napisać, ponieważ coraz częściej kierowane są do mnie podobne zapytania, przez osoby, które miały problemy po dożylnym podawaniu witaminy C – o to, czy dany lekarz w danym mieście dobrze to robi. Zaciekawiło mnie to na tyle, że w ciągu kilku miesięcy dotarłem do sporej liczby takich gabinetów i dowiedziałem się, w jaki sposób przeprowadza się w nich wlewy. Przyznam, że zrobiło mi się gorąco…

Chwała tym lekarzom, którzy wbrew szykanom związków lekarskich – moim zdaniem działającym nie dla dobra pacjenta, ale dobra producentów leków – mają odwagę na wprowadzanie do leczenia alternatywnych terapii, w tym dożylnych wlewów z witaminy C. Wiedzieć jednak należy, że oprócz odwagi trzeba też mieć w tym temacie wiedzę, by nie narobić sobie kłopotów, np. w przypadku śmierci pacjenta, która wynikałaby z niedopatrzenia lub po prostu braku właściwej wiedzy.
Większość gabinetów w Polsce podaje witaminę C dożylnie tzw. sposobem niemieckim, czyli w wodzie fizjologicznej. Moim zdaniem, by ten zabieg mógł być bezpieczny i efektywny, brakuje tu kilku ważnych elementów.

Swoją wiedzę na ten temat wyniosłem ze specjalistycznego, zakończonego trudnym egzaminem szkolenia z zakresu bezpiecznego podawania dożylnego prawie 30 różnych substancji. Techniki te zostały sprawdzone przez kilka tysięcy osób zajmujących się podawaniem dożylnym, co udowodniło, że są one wysoko bezpieczne. Mając tę wiedzę, czułbym się bardzo niepewnie, gdyby ktoś chciał mi podać witaminę C dożylnie sposobem, który w Polsce jest najczęściej (jeśli nie wyłącznie!) stosowany. Nie mam zamiaru nikogo krytykować tylko pragnę zwrócić większą uwagę na potencjalne zagrożenia tak dla pacjenta jak i podającego, po to by ich uniknąć.

Po pierwsze

Zanim zacznie się podawać pacjentowi witaminę C, w każdym przypadku trzeba bezwzględnie sprawdzić chociażby pracę nerek i wątroby w badaniach krwi w laboratorium, a jakiekolwiek poważniejsze zaburzenie w funkcjonowaniu tych organów najpierw należy uregulować. Dopiero wtedy można bezpiecznie zacząć podawać witaminę C.
Już sama ta informacja pozwoli ci stwierdzić, czy jesteś w rękach osoby, która wie, jak bezpiecznie wykonać wlew, czy też takiej, która po prostu chce zarobić i najczęściej nie wie, jak należy postępować i co zbadać, co ze zgrozą potwierdziłem, sprawdzając niektóre gabinety…

Po drugie

Nie wolno podawać dożylnie dawek powyżej 10 g osobom mającym problemy z nerkami czy wątrobą oraz w przypadku anemii i nieprawidłowych wyników badań, które wymieniłem poniżej. Nie musi, ale może to się przykro potoczyć.

Po trzecie

Morfologia krwi powinna być prawidłowa.

Po czwarte

Należy wykonać badanie G6PD (dehydrogenaza glukozo-6 fosforanu), które informuje, czy u pacjenta nie występuje ryzyko niedokrwistości hemolitycznej, czyli szybszego rozpadu czerwonych krwinek. Jest to badanie bardzo potrzebne, gdyż witamina C podawana dożylnie w większych dawkach przyspiesza rozpad czerwonych krwinek. Osobie, u której nie występuje to ryzyko, nie grozi żadne znane mi niebezpieczeństwo podczas wlewu witaminy C, natomiast zabieg ten może zakończyć się śmiercią w przypadku pacjenta zagrożonego niedokrwistością. Wówczas wina leży oczywiście po stronie gabinetu.
Co prawda w populacji polskiej, jak podaje Wikipedia, to zaburzenie występuje jedynie u około 0,1% osób, jednak nigdy nie można przewidzieć, czy dany pacjent nie ma akurat tego problemu.
U osób z rejonu Morza Śródziemnego czy Afryki to ryzyko jest zdecydowanie wyższe, a z uwagi na migracje we wszystkich kierunkach i krzyżowanie się ras lepiej wykonać badanie G6PD, niż siedzieć potem w więzieniu…
Warto zaznaczyć, że osoby, u których występuje mutacja tego genu, mogą też mieć np., problemy po spożyciu bobu lub w kontakcie z jego pyłkiem, jak również po zażyciu niektórych leków.

Może jeszcze dwa słowa o niedokrwistości hemolitycznej:

Szybszy rozpad czerwonych ciałek krwi wynika z ich błędnej budowy lub czynników zewnętrznych, które powodują, że zdolność odnawiania czerwonych krwinek przez szpik jest mniejsza niż intensywność ich destrukcji.
Główne, ale nie jedyne czynniki wrodzone mogące przyczyniać się do szybszej śmierci czerwonych krwinek to:
– niedobór enzymów glikolitycznych (G6PD)
– hemoglobinuria, czyli niewłaściwy rozpad erytrocytów, objawiający się
przedostawaniem się krwi do moczu.
Główne czynniki zewnętrzne:
– leki, np. rybawiryna, lub inne toksyny chemiczne;
– zakażenie patogenami (wirusy, bakterie, pasożyty).

Po piąte

W dożylnym wlewie z witaminy C i innych substancji według sposobu niemieckiego brakuje substancji, które otwierają komórki na przyjęcie tych związków, dzięki czemu np. dawka 50 g z nimi we wlewie, działa o wiele efektywniej aniżeli 50 g samej witaminy C tylko na wodzie fizjologicznej. Ma to duże znaczenie zwłaszcza przy leczeniu nowotworów, które wymaga wysokich dawek tej witaminy, a im są one wyższe, tym bardziej zwiększa się osmoza podawanego roztworu i tym gorzej reaguje na nie organizm, co może pośrednio lub bezpośrednio wywołać kolejne problemy.

Po szóste

Brakuje substancji, które ograniczają wypłukiwanie niektórych kluczowych minerałów z organizmu przez witaminę C, gdy jest podawana w dawkach powyżej 10 g.
W efekcie może to wpłynąć negatywnie na zdrowie.

Podsumowanie

Na podstawie wiedzy wyniesionej z ukończonego szkolenia oraz doświadczenia własnego i kilku kolegów naturopatów nie zalecam ignorowania powyższych zasad, chyba że lubisz stres, niepewność i duże ryzyko.

Stosowanie witaminy C na samej wodzie fizjologicznej i bez przeprowadzonych badań u osób osłabionych (a który chory nie jest osłabiony?) jest bardzo ryzykowne i może doprowadzić do śmierci. Tego ryzyka jednak można uniknąć.
Dla uspokojenia dodam, że nie ma żadnego potwierdzonego znanego mi ryzyka związanego z doustnym stosowaniem większych dawek witaminy C – poza biegunką. Problem jednak w tym, że podczas doustnej suplementacji nasze jelita nie są w stanie zaabsorbować wystarczającej ilości tego związku do pokonania komórek rakowych.

Powszechny jest w Polsce niedorzeczny pogląd, do którego przekonana jest część lekarzy, że stosowanie witaminy C powoduje odkładanie się kamieni nerkowych. Może za jakieś 10 lat dotrze i do naszego kraju, aktualna wiedza – zostało bowiem udowodnione już około 15 lat temu, że taki proces nie zachodzi. Niestety, poza drobnymi wyjątkami, potrzeba około 20–30 lat, by to, co dziś jest oczywiste w Ameryce, zostało uznane za coś oczywistego również w Polsce. Trzeba jeszcze troszkę poczekać…

Rzecz jasna, gdy dana osoba przyjmuje witaminę C, ale ma niedoczynność nadnerczy, pije za mało wody i za mało się rusza, to i bez stosowania witaminy C ma duże szanse, że w jej nerkach uformują się kamienie, zwłaszcza w warunkach silnego stresu egzystencjalnego, który osłabia i obkurcza nerki, a przez to zmniejsza ich zdolność filtrowania i eliminowania resztek po przemianie metabolicznej – powodujących właśnie powstawanie kamieni.

Zauważ, że informacje, które podałem powyżej, stanowią bardzo specyficzne zasady BHP, dotyczące prawie wyłącznie dożylnego podawania witaminy C – wiedzieć należy, że prawie każda substancja przeznaczona do administracji dożylnej ma własne, specyficzne dla siebie wymagania.
Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby zrozumieć, co się może stać, jeżeli te zasady BHP dla każdej substancji nie będą przestrzegane. Tymczasem, jak się dowiedziałem od kilku lekarzy stosujących takie wlewy,

nikt im o tych wymogach dotyczących witaminy C nawet nie wspomniał…

Zastanów się, czy wykonywanie zabiegów na zasadzie: „No przecież mój kolega od pięciu lat tak robi i nie ma problemów” ma jakiś większy sens i czy nie lepiej maksymalnie zmniejszyć ryzyko, zarówno w odniesieniu do siebie, jak i pacjenta. W przypadku komplikacji wina osoby wykonującej wlew jest do udowodnienia w ciągu dosłownie kilku minut…

Czy witamina C rzeczywiście niszczy komórki rakowe?

Odpowiedź jest krótka i brzmi: tak. Myślę jednak, że warto trochę rozszerzyć ten temat. W pewnym stopniu, często bardzo dużym, prawie każdy nowotwór wynika z osłabionego metabolizmu, który może uruchomiać jakiś gen i mamy problem. Ocenia się że niecałe 5% nowotworów wynika z genetyki.
Czym jest osłabiony metabolizm? W bardzo wielkim skrócie: jest to głównie spowolnienie całości lub części funkcji w procesie zamiany powietrza i pokarmu na potrzebne do funkcjonowania organizmu substancje. Siłą rzeczy spowolnienie, zaburzenie czy niewłaściwe przetworzenie „dostaw” objawi się brakiem, a brak jakimś objawem chorobowym.

Jeżeli dostawy są za duże w stosunku do potrzeb lub niewłaściwie przetwarzane i magazynowane, to musi nastąpić ich odkładanie/kumulacja w jakimś miejscu w organizmie, co oczywiście „zakorkowuje” dane miejsce, organ czy funkcje i prowadzi do chorób.
Przy każdej produkcji powstają odpady poprodukcyjne. Jeżeli jest ich za dużo, bo dostawy były za wysokie lub funkcje metaboliczne odpowiadające za ich usuwanie są osłabione, to siłą rzeczy organizm nie nadąża z usuwaniem odpadów i następuje ich akumulacja.

Natomiast witamina C właśnie pobudza metabolizm oraz poprawia produkcję kolagenu, dzięki czemu wzmocniona jest tkanka łączna i toksyny nie są tak łatwo odkładane.
Ponadto witamina C jest w organizmie dodatkowo zamieniana na tlen i wodę utlenioną – z której w dalszym rozkładzie mamy tlen, to on jest zasadniczą substancją m.in. w niszczeniu komórek rakowych. Te dwie formy wolnych rodników są tymi, które de facto zwalczają agresora poprzez ich utlenianie. Jest to to samo zjawisko, jakie występuje podczas rdzewienia metalu czy ciemnienia jabłka po przecięciu go na pół – to nic innego jak utlenianie.

Już słyszę jak ci, którzy sprzedają antyoksydanty, podnoszą wrzawę, nie zgadzając się z tym, co właśnie napisałem o wprowadzaniu wolnych rodników do organizmu. Najczęściej ludzie nie wiedzą, że organizm ma mechanizmy zabezpieczające go przed krótkotrwałymi skokami leczniczych wolnych rodników. Zainteresowanych odsyłam do książek z serii Rak to nie wyrok, gdzie dokładnie opisuję to zjawisko.

Podniesienie poziomu tlenu i wody utlenionej, w komórkach rakowych zaburza w nich metabolizm żelaza. Komórki rakowe nie mogą się obyć bez żelaza, dlatego zaburzony metabolizm tego mikroelementu powoduje śmierć komórki rakowej.

Z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że ilość tlenu, która niszczy komórki rakowe, nie szkodzi komórkom zdrowym, a przynajmniej zdecydowanie nie w takim stopniu. Bóg tak stworzył witaminę C, by działała selektywnie na komórki rakowe, jak snajper, a nie jak wiadro pomyj w postaci chemioterapii, niszczącej wszystkie komórki bez wyjątku.
Co ciekawe, dożylne podawanie witaminy C, najprawdopodobniej poprzez zaburzenie metabolizmu żelaza, czyni komórki rakowe bardziej wrażliwymi na działanie chemio- czy radioterapii.
Logiczne więc, że przy leczeniu tymi metodami ze wszech miar wskazane jest stosowanie tej witaminy.
Oczywiście część polskich lekarzy „wie”, że nie wolno stosować żadnej suplementacji podczas tych terapii, gdyż ponoć obniża to ich skuteczność. Jak pisałem wyżej, może za 10 lat, gdy jakiś odważny profesor powie o tym głośno, dotrze do nich, że wręcz należy stosować u takich chorych suplementację, oczywiście po wcześniejszym przygotowaniu organizmu, co potwierdzają obserwacje chociażby z prywatnych klinik, że wzrasta skuteczności leczenia i mniej uszkodzony jest organizm!!!

Łatwo zrozumieć, że ta część naszej armii (systemu odpornościowego) mającej zniszczyć raka nie spełni swego zadania przy osłabionym metabolizmie. W związku z tym u części pacjentów nowotworowych, bo na pewno nie u wszystkich, chociażby z powodu nienormatywnego wskaźnika G6PD, można i powinno się stosować wlewy z witaminy C.

Istnieją badania kliniczne, które potwierdziły pozytywny wpływ witaminy C w leczeniu raka trzustki i płuc oraz glejaka mózgu. Jeśli chodzi o glejaka, to nie witamina C go niszczy, bo ona nie przechodzi przez barierę krew–mózg, tylko woda utleniona, powstająca z rozpadu witaminy C. Woda utleniona to tlen, a on bez problemu przenika przez tę barierę, wobec czego, by dosięgnąć nowotworu, stosuje się witaminę lub wodę utlenioną podawane dożylnie.
Oczywiście jest to tylko jeden z licznych elementów składowych takiej terapii, gdyż pojedyncza substancja rzadko pozwala na całkowite wyleczenie.
Po raz kolejny synergia różnych składników, a nie jednego „cudownego”, działa zdecydowanie efektywniej.

Ciekawą rzeczą, o której mało kto wie, jest to, że witamina C podczas różnych badań porównawczych okazała się 10 razy skuteczniejsza od najsilniejszych leków chemicznych. Na dodatek ma niezwykłą właściwość, gdyż radzi sobie z niedobitymi i uzłośliwionymi macierzystymi komórkami rakowymi, pozostałymi po chemio- czy radioterapii. Potwierdzają to stosowne badania naukowe.
Czy logiczne jest, by przy nawrocie raka stosować ponownie chemio- czy radioterapię, skoro nie poradziły sobie z komórkami nowotworowymi za pierwszym razem?

Większość substancji naturalnych skutecznych w leczeniu raka działa w taki sam lub bardzo podobny sposób jak witamina C, czyli działają selektywnie na komórki rakowe.
Mam w przygotowaniu książkę o mikroelementach i hormonach oraz kolejną, w której opiszę około 300–400 substancji naturalnych. Dzięki którym leczenie raka jest dość łatwe, jeżeli zachowa się odpowiednie warunki i BHP specyficzne dla danej substancji.
Jedynie brak czasu odwleka wydanie tych książek, ponieważ przygotowuję kilkuletnią szkołę medycyny naturalnej na poziome co najmniej szkół północnoamerykańskich. Jej absolwenci będą mieli pełną wiedzę teoretyczną na temat łańcuchów przyczynowo-skutkowych w powstawaniu chorób oraz praktyczne umiejętności w postępowaniu u pacjentów z chorobami nowotworowymi, autoimmunologicznymi i innymi.

Gdy się z tym uporam, wówczas po kolei wydam zapowiadane książki, w których jak zwykle będzie zawarta konkretna wiedza, a nie jak to jest często spotykane długi opis światopoglądu autora i omówienie działania dwóch czy trzech substancji.

Mam nadzieję, że w tym artykule dałem ci wystarczająco dużo informacji o tym, na co należy zwracać uwagę, wybierając gabinet, w którym wykonywane są wlewy dożylne z witaminy C, oraz jasno wyjaśniłem zasadniczy mechanizm działania i zalety stosowania tego związku w podawaniu dożylnym w celu pobudzenia metabolizmu oraz niszczenia komórek rakowych, w tym uzłośliwionych.

Źródła:

  1. https://www.sciencedaily.com/releases/2017/01/170109134014.htm
  2. “Topical activity of ascorbic acid: from in vitro optimization to in vivo efficacy. Skin Pharmacol Physiol. 2004 Jul;17(4):200-6”
  3. http://www.oncotarget.com/index.php?journal=oncotarget&page=article&op=view&path%5B%5D=15400
  4. “Protection and recycling of alpha-tocopherol in human erythrocytes by intracellular ascorbic acid,” Arch Biochem Biophys. 1998 Jan 15;349(2):281-9
  5. https://www.medicalnewstoday.com/articles/316334.php?bl
  6. “The effects of topical application of phytonadione, retinol and vitamins C and E on infraorbital dark circles and wrinkles of the lower eyelids,” J Cosmet Dermatol. 2004 Apr; 3(2):73-5
  7. Mikirova, N. and Hunninghake, R. “Changes in the rate of PSA progression and the level of alkaline phosphatase during high dose vitamin C treatment of patients with prostate cancer.” Functional Foods in Health and Disease 2017; 7(7) 511-528.
  8. https://www.sciencedaily.com/releases/2017/01/170109134014.htm
  9. Claire M. Doskey et al, Tumor cells have decreased ability to metabolize H2O2: Implications for pharmacological ascorbate in cancer therapy, Redox Biology (2016). DOI: 10.1016/j.redox.2016.10.010
  10. Kurs podawania dożylnego, skrypt z kursu i zapiski autora.

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *